20150924

użytkownik nie istnieje w serwisie

Trochę zastanawiam się, czy już zapomniałam jak to jest prowadzić bloga, czy raczej może wyrosłam z jakiejś wylewności tego typu, potrzeby jakiejś wewnętrznej. Przeważnie pisałam jakieś ponure posty, chyba to była forma rozładowania tych ton smutku.
Tylko że brak pisania nie oznacza braku posępności, która jest wciąż obecna. Częściej lub rzadziej, na dłużej bądź krócej pojawia się wciąż, chyba normalna kolej rzeczy.
Ja jakoś bardziej teraz kieruję się z tym smutkiem do wewnątrz.
Nie wiem czy potrafię pisać z sensem zdania, jak kiedyś - czytam swoje przeszłości i całkiem mi się wydaje to zgrabne co myślałam i nawet jakieś mogę w tym znaleźć prawdy uniwersalne przypasowane do teraźniejszości - a podobno jestem starsza, mądrzejsza... nie czuję.

Pisanie zastąpiła mi w pewnym momencie zupa - magiczna strona z zawartością wszystkiego co tylko można zapragnąć, żeby opisać swoje aktualne stany umysłowe, zwłaszcza smutki. Wszystkie obrazy, gify, filmiki, cytaty, cała ta otoczka i ludzie, których obserwujesz są takim trochę nostalgicznym, melancholijnym towarzystwem, nie znasz ich, ale czujesz, że jednocześnie znasz ich najlepiej na świecie, że siedzą Ci w mózgu i czytają Ciebie jak książkę. Tylko trochę robi się depresyjnie w momencie, w którym podsuwają opisy wszelkiej maści zaburzeń psychicznych i wydaje Ci się, że dotyka Ciebie wszystko i że nic już nie może Ciebie uratować, nawet te śmieszne kotki i motywujące cytaty będące małym procentem zawartości, krótką przerwą reklamową od mnóstwa smutku.

Zdaje mi sie - może tylko ja tak mam, ale bardziej jestem skłonna wierzyć, że jednak nie tylko ja, tylko większość ludzi - że jestem bierna. Nie piszę, nie rysuję, nie fotografuję prawie, tylko trochę kwadraciłam na instagram, ale czy można to nazwać jakąś kreatywnością? Wydaje mi się, że mam tyle pomysłów, mimo moje życie polega w głównej mierze na leżeniu i skrolowaniu.

A lista moich wspaniałych zamiarów przeskrolowana wzdłuż i wszerz leży i gnije. Nic nie robię, pochłonęły mnie treści i nie umiem nic wyprodukować, stoję w miejscu a wręcz cofam sie i to jest ten powód, dlaczego smutek mnie dotyka dziś.

Marazm. Bezruch. Apatia.

Jak się cokolwiek robi? Jak zacząć, żeby skończyć...?