20100628

we did it

20100625

blood

20100617

portugallllllllllllllllllllllllllllllll

20100609

PT

naszlo mnie na ekshibicjonizm po wczorajszym zjezdzie i panice spowodowanej niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi i brakiem serduszka, ktore zostalo we wroclawiu.
za chwile sie zacznie pancake evening, a ja jestem taka spiaca.
jezeli chodzi o tutaj to jest ladnie, duzo schodow do biegania, ladne rzeczy w sklepach, niscy, ciemni, owlosieni i malo zachecajacy mezczyzni, kobiety-gruszki, punkty ksero, pastelarie, codziennie dobry sok jednodniowy za 1€.
probuje oswoic diane, juz nauczylam sie, ze trzeba wylaczac lampe, zanim to sie stalo wydalam fortune na baterie, ktore wciaz mi sie wyladowywaly. udalo mi sie upic i strasznie smiesznie sie skonczylam. czuje sie tutaj dobrze, bo czas mi mija szybko. ogolnie czuje sie bardzo dobrze zaczal sie nowy ciekawy etap w moim zyciu, lubie to.


pada ciagle deszcz, smiesznie, bo niby taki cieply kraj.
ide kroic owoce. i zycze sobie milego wieczoru.

20100608

,

sa rzeczy, ktorych czasami po prostu nie chce wiedziec tak bardzo mocno, ze kiedy mimowolnie sie o nich wspomina, zamieram. kolejne odkrycia sa coraz bardziej ciazace, ze nie wiem gdzie podziac swoje cialo, miotam sie. niby nic, ale sa rzeczy, ktore mroza. troche moze byc pocieszajace, ze jednak istnieja jakies uczucia, bo strach przed ich nieobecnoscia jest porazajacy. tylko co to za roznica kiedy i tak czuje sie porazona. slysze jak pada deszcz i mam ochote padac razem z nim, uderzac o chodnik. tez zabawne, ze akurat tutaj taka pogoda. jest mi zimno, ale nie mam ochoty sie ubierac. jestem glodna ale nie wiem czy mam ochote jesc.
smieszne, ze moja siostrzyczko mialas duzo racji w tym co powiedzialas.

but now i'm stronger than yesterday.


wiec niech bedzie tak.