ja

Moje zdjęcie
71, dolnyśląsk, Poland
to bardzo proste lubić i podziwiać rzeczy piękne. ~ spróbuj z brzydkimi.

20090306

ex

Przepraszam wszystkich, którzy mnie śledzą w internecie, że się uzewnętrzniam, miałam tego właśnie nie robić nigdy do końca życia, bo się boję Was, że mnie śledzicie i w ogóle, ale czasami kurwica mnie trafia, po prostu boli brak ekshibicjonizmu internetowego i uwiera. Zresztą pozdrawiam was serdecznie i hwd wam, że tak sobie przeklnę, ale ostatnio to aż brak mi słów na moje słowa. Siedzę sobie właśnie i obok mnie przez kabelki i druciki przepływają impulsy elektryczne z mojego ipoda cztery ich jest gigabajtów syfu muzycznej biblioteki dymara, której nie przejrzę do końca życia, bo już mam ostatnie ze dwadzieścia, która nieuporządkowana jest na dysku i tam z błogosławieństwem bożym gnije i im też hwd. kiedy tak te impulsy przepływają ja czuję dreszcze i zastanawiam się nad swoim życiem, nad którym tak naprawdę nie ma się co zastanawiać i wiem o tym, ale trochę czasami okłamuję sama siebie, to zdanie kojarzy mi się tylko z jednym, ale tak naprawdę to wiem, że cały czas mam rację i że jakbym nagle się zreinkarnowała za sto pięćdziesiąt lat to wiem na pewno, że wtedy to byłoby jasne jak słońce, że mam rację teraz w 2009 marcu. Nie wiem czemu czuję dreszcze, może to wynikać z tego, że mi zimno ciągnie od kafelków, albo że wchodzę niedługo w nowy etap swojego życia, na który mam wyjebane, że w niego wchodzę, a może też dlatego, że jestem chora właściwie przeziębiona. Tak naprawdę nic mnie to nie obchodzi, ale wychodzę z założenia, że im ten tekst będzie dłuższy tym mniej osób go przeczyta z tych pięciu które by może to przeczytały i nawet się pochwaliły ze dwie pod spodem w komentarzu, że oh przeczytałam, jestem bogiem, szatanem, twoją najlepszą, najgorszą koleżanką, twoim wrogiem, twoim koszmarem. myślę sobie, dlaczego robię rzeczy, które rozpierdalają mi mój ład i porządek, dlaczego robię sobie sama na złość, może dlatego, że sama siebie nie lubię, albo może tak siebie kocham i chcę, aby moje życie było barwniejsze, albo wręcz odwrotnie bardziej monochromatyczne, lubię to słowo monochromatyczne jest takie przyjemne w wymowie i w piśmie nawet też, lubię słowa, które mają w swoim środku r i też często ż, pamiętam z dzieciństwa zajęcia jakieś z dykcji co mieliśmy ż mówić. żżżżżżżż jak żona, żebyś zdechł, żakiet, żorżeta, wpisałam sobie żorżeta w google i internet mi nie działa. Żorżeta - rodzaj przeźroczystej tkaniny o splocie płóciennym. Chyba mam jedną bluzkę z tego materiału, ale nie jestem pewna. Niczego nie jestem pewna w życiu, ale niczego nie jestem tak pewna jak tego, że podejmuję dobre decyzje, które uznaje za złe tylko wtedy kiedy mam menstruację. Teraz mam menstruację i nie wiem czy to był dobry pomysł z maturą. Nie wiem czy to był dobry pomysł rezygnować z kursów. Nie wiem czy to był dobry pomysł żeby skasować naszą klasę nie no nie skasowałam, lubię taką autodestrukcję i autoagresję, najpierw jem obiad a potem czytam komentarze na profilach ludzi, którzy dodali mnie do znajomych a z którymi nie rozmawiam od wieków i szczerze powiedziawszy nie mam ochoty. i czytam "och kochanie;* och cycki;* oh crayzolkoo;* oh śliczna focia;* sweet zdjęcie;* =* <3 ładna z Was para <3 <4 <5 <666" i sobie podstawiam pod nos miskę i wkładam w gardło palec czasami też długopis a jak mam dobry nawet humor to i oba naraz się zdarza. Wymiotuję czy też potocznie mową mówiąc rzygam i podziwiam kolory mojego wnętrza i myślę sobie, że moje wnętrze jest barwne i mam barwną osobowość i w ogóle. Myślę sobie, że dlaczego oni wstawiają takie okropne zdjęcia z niekorzystną tak aparycją, czy oni tego nie widzą, że są nieestetyczni w ogóle niesmaczni na tych zdjęciach wypinają wszystkie możliwe części ciała we wszystkie świata strony wystrzelają jak z karabinu maszynowego trzydzieści zdjęć takich samych dziennie, albo i pięćdziesiąt co mi szkodzi, wykupię sobie abonament kto kogo podgląda kto komu w dupę włazi będę mogła sprawdzić i też wysłać prezenty serce w kopercie, serce w zeszycie, serce w dupie, jebnij mnie w głowę, w aucie, w piździe, wielki bukiet róż, super dziewczyna, super mama, super kumpel, super prostytutka. Myślę sobie czasem, że im to wszystko napiszę ale naprawdę nie mam odwagi, oni tym żyją, ja nie lubię ludziom niszczyć ogólnie życia, ale inni lubią, niech inni zniszczą więc za mnie. Boję się, pozostając w temacie zniszczeń, że napięcie mi się w gnieździe USB zbuntuje i mi się rozłączy podczas tego impulsów przesyłania plików bajtów i że stracę wszystkie dane, to jest koszmar mojego życia, który śni mi się co noc, otwieram komputer i dysk C zero gigabajtów partycje D E F tak samo, pusto, pustki, wołasz i echo się odzywa, krzyczysz z rozpaczy i on z Ciebie drwi ten komputer wyświetla się milion komunikatów, nienawidzę Cię, zniszczyłaś mi pliki systemowe, zniszczyłaś mi wszystko w środku, kopnęłaś mnie we front i rozłączyły mi się kabelki i masz za karę wykasowałem Ci dysk, autoformat zrobiłem w zemście, że taka dla mnie niedobra i budzę się z tego koszmaru biegnę do komputera a tam tylko bluescreen of death...

2 komentarze:

Martyna pisze...

ej, troche mi sie nie chce czytac :D chetnie przeczytam, ale moze później :P
lubie Cie i lącze sie z Tobą w bólu :)

Marcin pisze...

jasny chuj.

Prześlij komentarz